W zeszłym roku opublikowałem ideę szczepienia apokaliptycznego w dziale beletrystycznym. W tym roku zacząłem badania już pod koniec lutego. Efekty są tak obiecujące, że postanowiłem już opublikować je jako "odkrycie" (w cudzysłowie, bo jeszcze nie do końca pewne).
Może ktoś zachce zaszczepić w ten sposób jakąś roślinę.
Czy któraś ze szczepek zaowocuje w tym roku... zobaczymy

Bez zbędnego ględzenia, jak ja zrobiłem:
 
Wyciąłem z wierzby drzewiastej kilka podkładek grubości ok. 4cm i długości ok. 15cm i ułożyłem je na piasku w pojemniku, i zalałem wodą.
 
 
Po ukorzenieniu się wierzby, przygotowałem gałęzie (nie zrazy) do szczepienia. Scyzorykiem okorowałem gałęzie na długości 1,5 do 2,5cm i części okorowane zaokrągliłem do takich wartości, żebym miał wiertło ciut grubsze.
 
 
 
Następnie wywierciłem odpowiednie dziury w podkładkach wierzbowych i powtykałem w nie gałęzie drzew, a następnie miejsce szczepienia zabezpieczyłem wazeliną kosmetyczną.
 
 
Zaszczepiłem wtedy dwie jabłonki (koksę i papierówkę), leszczynę i śliwkę. Efekt był widoczny już po kilku dniach:
 
 
 
Zachęcony tym postanowiłem rozszerzyć badania i zaszczepiłem jeszcze 12 gałęzi. Tyle, że tym razem poszedłem dalej i oprócz drzew owocowych i leszczyny dodałem jeszcze orzecha włoskiego, malinę, dęba i brzozę. Efekty na dziś baaardzo mi się podobają
 
 
 
 
 
Oczywiście jeszcze szampana nie otworzyłem i nie świętuję "zwycięstwa", ale jeszcze zaszczepiłem kilka gałązek na rosnącej wierzbie. Może coś się urodzi
 
 
AgroEkoOptymalista - Marek Lewandowski
 

Do góry